31 grudnia – Każdy z nas posłany jest, by stawać się świadkiem
Mija kolejny rok, rok bardzo ważny, w którym wydarzyło się niezmiernie dużo. Bóg ten rok uczynił rokiem szczególnej łaski, wielkiej łaski. Cała ziemia dostąpiła tej łaski. Również i my, nasza wspólnota i każdy z nas, każda dusza najmniejsza doświadczała łask wielkich. Boże Miłosierdzie obejmowało, przenikało wszystko, obmywało, oczyszczało, uzdrawiało. Ziemia została odnowiona, a dusze otrzymały nowe życie. Otrzymały siły, moc, by rozpocząć to nowe życie, by się nawrócić, by zacząć żyć razem z Bogiem. Tak wiele dusz dzięki modlitwom innych mogło dostąpić Nieba. Tak wiele stało się radością Boga, bo przed samą śmiercią się nawróciło. Bóg jest pełen radości, że Jego dzieci otworzyły serca na dar miłosierdzia, że odpowiedziały na to niezwykłe błogosławieństwo, które spływało w tym roku na nas. Cieszy się otwartością naszą. I chociaż to On obdarzał łaskami, to jednak wdzięczny jest tym, którzy otworzyli się na łaskę mijającego roku.
Wszystkie lata we wspólnocie są drogą i przygotowaniem, by stanowić w tym świecie samo serce tryskające miłością; by w tym świecie stawać się źródłem, z którego wypływać będzie na wszystkich ludzi Boża miłość. Do tego przygotowywani jesteśmy, a jednocześnie już Bóg oczekuje, iż to źródło będzie tryskać. Już oczekuje, że nasze serca staną się pochodniami, latarniami, które rozświetlać będą mroki, które ogarnęły całą ziemię. Ku temu Bóg nas wyposaża w swoje łaski. Ku temu nas przygotowywał i obdarzył darem szczególnym, wprowadzając na drogę miłości, poprzez sł. B. s. Konsolatę Betrone, dając nam akt miłości – wspaniałe narzędzie, dzięki któremu możemy żyć w wielkiej bliskości z Bogiem; dzięki któremu możemy – otwarci na Jego miłość – rozlewać tę miłość na innych, pozwalać, by poprzez nas Jego miłość płynęła na świat. Bóg oczekuje takiej właśnie postawy – świadomego poddawania się Bogu, by On mógł rozlewać swoją miłość przez każdą duszę maleńką.
Do tego potrzeba, byśmy jeszcze bardziej, może na nowo spojrzeli na maleńką drogę miłości. Byśmy na nowo odkryli w niej niezwykłą moc, którą Bóg daje każdej duszy powierzającej się, oddającej się Bogu. Potrzeba byśmy stali się prawdziwie małymi, a więc ufającymi Bogu do końca całkowicie i we wszystkim. Potrzeba, byśmy stanęli przed Bogiem dziękując Mu za wszystko, a jednocześnie mając świadomość, że tylko część z tych łask byliśmy w stanie przyjąć, że nie wszystko zostało z otwartością przyjęte od Boga i przekazane, że zwykłe słabości ludzkie często w jakimś stopniu niweczą to przyjmowanie od Boga darów miłości. Dlatego trzeba ukorzyć się przed Bogiem przepraszając Go za każdą niewierność, za każde nieposłuszeństwo, za brak ufności, pokory, za samowolę na tej drodze. Ale potem trzeba przyjąć Boga jako Tego, który jest wszystkim dla duszy, oddać się Mu całkowicie, jeszcze raz przyjmując Go jako Tego, który wypełnić ma całe nasze życie, który jest sensem naszego istnienia, który jest Mądrością i Światłem, który jest drogowskazem jedynym, który jest Mocą i siłą, który jest Dawcą naszego życia. Odrzućmy wszystko, co nie wiąże się z miłością, wszystko, co może przeszkadzać na tej maleńkiej drodze miłości. Odrzućmy wszystko, co może niweczyć nasze powołanie na tej drodze. Powierzmy Bogu samych siebie mając świadomość, jak bardzo słabi jesteśmy, prosząc, by On czynił wszystko w nas i wszystko za nas. Uwielbijmy Go w Jego niesłychanej miłości, niepojętej, nieskończonej miłości. Bowiem niezwykłe jest to, że Bóg wybiera Sobie tak słabe dusze, że Bóg pochyla się nad taką marnością, aby posłużyć się i aby obdarzyć cały świat darem największym – aby każda dusza mogła, doświadczając miłości, przyjąć ją i zostać zbawioną. Jakże Bóg pragnie ratować wszystkie dusze. Człowiek patrzy tylko po ludzku, a jego wzrok jest cały przesłonięty słabością. I czasem dziwi się, że Bóg może kochać tych, w stosunku do których tak wielu ludzi czuje nienawiść. A Bóg miłuje wszystkich, również tych, którzy teraz owładnięci nienawiścią czynią tak wiele zła. Stworzeni są z miłości i do miłości powołani. Bóg stworzył ich cudownymi po to, by mogli żyć wiecznie w zjednoczeniu z Nim. Nam wyznacza Bóg tę drogę, byśmy stając się miłością, całkowicie powierzając się miłości, oddając się na ofiarę miłości, przyczyniali się do zbawiania dusz.
W kolejnym. rozpoczynającym się roku, każdy wierzący posłany jest, by stawać się świadkiem. My mamy stawać się świadkami miłości. I poprzez swoją postawę, swoje życie, oddanie, poprzez swoje wnętrze wypełnione miłością mamy głosić nieskończoną miłość Boga do każdego człowieka. Czynić to możemy tylko w jeden sposób – idąc maleńką drogą miłości, żyjąc nieustannym aktem miłości, zanurzeni w Bożym Sercu z Niego czerpiąc wszystko, pozostawiając za sobą wszystko inne, całe swoje dotychczasowe życie. Niech ten czas, kiedy przechodzimy z jednego roku w drugi, będzie czasem świadomego wejścia na maleńką drogę miłości, czasem całkowitego oddania się Bogu i przyjęcia Jego miłości jako swojego sposobu życia, jako celu i sensu.
Błogosławię was – W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Adoracja Najświętszego Sakramentu
Rozważając cudowne przyjście Jezusa na ziemię, starajmy się otworzyć serca na dar, jaki ono ze sobą niesie – dar zbawienia. Starajmy się zobaczyć w Jego obecności życie, które przynosi każdemu z nas. Starajmy się w Maleńkim Jezusie zobaczyć stające się Dzieło Zbawcze. Otwórzmy swoje dusze, by ten dar mógł być złożony w każdym z nas i byśmy zobaczyli jedność, jaka jest w Jezusie. Boże Narodzenie, działalność Boga, Jego Męka, śmierć i Zmartwychwstanie – wszystko to ma miejsce teraz, staje się teraz w Jezusie. We wszystkim my uczestniczymy i wszystko jest darem dla naszych serc. Otwierając serce na ten wielki, nieskończony Dar, próbujmy mimo wszystko objąć swoją duszą, swoim sercem jego niepojęty wymiar, nieograniczoność tego daru. Spróbujmy zagłębić się w samego Boga, który jest Nieskończony, a jednak przychodzi do nas, przyjmuje ludzką Postać i choć Nieskończony, daje się objąć w wymiary ziemskiej rzeczywistości. Próbujmy otwierać serca na rzeczywistość Ducha, która wprowadzając duszę w niezwykły świat pozwala jej widzieć w jeszcze innych wymiarach – widzieć nieskończoność, niezwykłą wielkość, rozległość Bożego działania, Bożego życia, Bożego daru. To, co na rozum ludzki wydaje się nie do połączenia, nie do ogarnięcia, nie do pojęcia, w wymiarze duchowym staje się zrozumiałe.
Próbujmy otwierać swoje serca, by przyjmując Dar Jezusa służyć tym Darem całemu Kościołowi:
- - by napełniając się nim, napełniać cały Kościół;
- - otwierając się na ten Dar, by mógł otwierać się Kościół;
- - by poprzez nasze dusze, jak przez ogromne bramy, mógł spływać na innych dar Bożej miłości, Bożego Miłosierdzia;
- - by na nowo świat mógł przyjąć Boga;
- - by dla wielu serc było to nowe objawienie.
Starajmy się po prostu z ufnością i z wiarą otwierać serce, by rzeczywistość Boga, Jego miłości i miłosierdzia uobecniła się w nas i poprzez nas w całym Kościele.
***
Być u stóp Twoich, Jezu, móc wpatrywać się w Ciebie, po prostu być przy Tobie jest moim szczęściem. Nie dałeś mi, Boże, wielkiej mądrości, ani wiedzy, ani umiejętności, ale dałeś mi serce. Więc pragnę, Jezu, moim sercem służyć Tobie. Jestem Ci wdzięczny za ten dar, bo właśnie sercem mogę tak bardzo zbliżać się do Ciebie i wraz z Tobą odczuwać Twoją mękę. Dziękuję Ci, Jezu! Poprzez serce zbliżasz mnie do Siebie i dajesz to, co jest najcenniejsze. Otwierasz bramy miłości, która łączy nas – Twoje Serce i moje.
Kocham Ciebie, Jezu, i pragnę cały należeć do Ciebie. Należeć w taki sposób, abyś mógł się mną posługiwać do woli, nie patrząc na mnie, na moje pragnienia, Wszystkie swoje pragnienia Tobie oddałem. Wszystko, Jezu, wszystko Tobie oddałem. Cały jestem Twój. Jedyne pragnienie, jakie posiadam to to, aby przez moje serce przelewała się Twoja miłość, aby moje serce wyrażało Twoje pragnienia, abym realizował Twoją wolę. Chciałbym, aby moje serce, tak bardzo zjednoczone z Twoim, stało się prawdziwie niczym Twoje.
Kiedy patrzę na Ciebie, Jezu Ukrzyżowany, wzrasta we mnie miłość, czułość. Twój Krzyż przyciąga mnie tak bardzo, że nie wiem już sam, co mogę ze sobą zrobić. Wtedy dajesz mi tak cudowne łaski. Otwierasz świat duchowy i wprowadzasz mnie w rzeczywistość Golgoty. Pozwalasz przylgnąć do Krzyża, całować Twoje stopy, dotykać Twoich Ran, Panie mój! Łączysz mnie ze Sobą wprowadzając na Krzyż. O, mój Jezu! Moje szczęście rośnie, ale rośnie też pragnienie. I choć wydawać by się mogło, że właśnie w tym momencie moja dusza powinna doznawać spełnienia, właśnie wtedy zaczyna się moje cierpienie. Wtedy pragnę tak bardzo, że zdaje mi się, że moje serce wyrwie się z piersi, że to pragnienie rozsadzi je, że nie wytrzyma. Właśnie wtedy, Jezu, choć jestem tak blisko, choć jestem z Tobą na Krzyżu, widzę, że jest jeszcze zasłona – coś, co nas jeszcze dzieli i nie pozwala mi złączyć się z Tobą.
Będę trwać na Krzyżu wraz z Tobą, Jezu. Niech Twoje miłosierdzie przenikając przeze mnie, przelewając się przez moje serce, rozlane zostanie na cały Kościół. Wierzę, że dokonujesz czegoś, co jest wielkie, niepojęte, nie na mój ludzki rozum. Gdy otwieram moje serce na Ciebie, gdy pozwalam, abyś łączył moje serce ze Sobą, Ty cały świat poprzez to maleńkie serce obdarzasz miłosierdziem. Wiem też, że czynisz to z każdym sercem, które Ci na to pozwala. Więc prosić będę o jak największą otwartość serc; o to, by jak najwięcej serc się otworzyło i jak najwięcej pozwoliło Tobie na zjednoczenie z nimi.
***
Zaprosiłeś mnie, Jezu, bym uczestniczył w Twoim Dziele. Zaprosiłeś mnie na Krzyż. Obdarzyłeś mnie całym Sobą. Twoje Rany stały się moją własnością. Twoja Krew zaczęła płynąć w moich żyłach. Wierzę, Jezu, że uczestniczę w Twoim życiu, że Twoje miłosierdzie obejmuje mnie i cały Kościół; obejmuje cały świat. Nie umiem wytłumaczyć, w jaki sposób czuję się złączony z Tobą i czuję, że wszystko, co Twoim jest, jest również moim. We wszystkim uczestniczę, wszystko jest we mnie i wszystko przemienia mnie, przebóstwia.
Dziękuję Ci, Boże, za ten niepojęty wymiar, w jaki wprowadzasz moją duszę. W tym wymiarze moje oczy patrzą na Twoją jasność, która jest tak wielka, że zdaje się oślepiać. Rozjaśnia wszystko, a zdaje się, że nic nie widzę. A jednak moje serce lepiej rozumie i przenika w głąb istoty rzeczy. O, Panie mój, wprowadzasz mnie w sprawy, które nie są dla małej duszy. Wprowadzasz mnie w świat, który jest za wielki dla małej duszy. A jednak wiem, że wszystko to, co Twoje, co tak niepojęte, nieskończone, czego nie da się objąć ludzkim sercem i umysłem, wszystko to przygotowane jest dla nas. Stworzyłeś nas, abyśmy z tego czerpali, w tym uczestniczyli, abyśmy w tym żyli.
Pragnę Cię, Boże, uwielbiać za wszystko, co tak niepojęte, tak cudowne; za wszystko, co tak trudno objąć; za te trzy wymiary, w jakich porusza się człowiek, co tak wymyka się nieustannie naszym schematom i regułom, prawom fizyki. O, Panie mój, pragnę Cię uwielbiać za Twoją miłość, za Twoje miłosierdzie, za wszystko, co jest przejawem tej miłości i miłosierdzia w życiu każdego z nas. Pragnę Cię uwielbiać za każdą chwilę mojego życia. W każdej doświadczam niezwykłych Twoich łask, Twego błogosławieństwa, darów miłości – za wszystko pragnę Cię uwielbiać. Pragnę otwierać moje serce, by lepiej widząc mogło pełniej Ciebie uwielbić, wyśpiewywać Tobie pieśń chwały; by wraz z Aniołami i Świętymi moje serce mogło wielbić Ciebie, śpiewać Tobie, oddawać Tobie cześć, uznając w Tobie Króla wszechświata, Pana, Stwórcę, mojego Władcę. Pragnę, Boże, uwielbiać Ciebie!
***
Ty, Panie, dajesz radość memu sercu. Ty memu sercu przynosisz pokój, miłość. Ty nadajesz sens mojemu życiu. Ty sprawiasz, że moje spojrzenie sięga dalej, poza codzienne sprawy. Moje spojrzenie sięga Nieba. Dzięki Tobie, Boże, patrzę na wszystko z tej perspektywy. Obejmuję wzrokiem i widzę wszędzie Twoją miłość, wszędzie dowody Twojej miłości i jej przejawy. Wszystko jest dziełem Twojej miłości. Wszystko czynisz z miłości do mnie i do każdego człowieka. Rozradowuję się, Boże, jeszcze bardziej, bo widzę, jak wielkie rzeczy dane są człowiekowi, jak wielkich spraw staję się uczestnikiem. O, Panie mój, jakże biedni są ci, którzy widzą tylko to, co ma trzy wymiary i co można poznać zmysłami ciała. Panie mój, dzięki otwartemu sercu człowiek widzi więcej, głębiej, przenikając wszystko i dostrzegając we wszystkim Twoją obecność pełną miłości.
Pragnę się radować nieustannie. Chcę stale pamiętać o Twojej miłości, która sprowadziła Ciebie na ziemię, która kazała Ci zamieszkać wraz z nami; miłości, która skłoniła Ciebie, aby urządzić sobie mieszkanie w mojej duszy i aby w niej przebywać. Pragnę uwielbiać Ciebie, Boże, bo wszystko mi dajesz. Tak niepojęte są dary Twojej miłości. Wszystko otwierasz przed moją duszą. Panie mój! Pod tak wielkim obdarowaniem moja dusza ugina się, staje się uczestnikiem wszystkiego, co Twoje. Pragnę Cię uwielbiać! Pragnę wywyższać Cię! Składać Tobie hołd, Boże!
***
Jezu mój! Wystarczy, że spojrzę na Ciebie, a moją duszę obejmuje tak wielkie światło. W tym wielkim świetle dajesz mi, Boże, poznać wielkość obdarowania mojej duszy; obdarowania każdej duszy, bo to, co czynisz, czynisz dla każdej z miłości. Dopiero w Twoim świetle, Boże, zaczynam rozumieć nieskończoność tego daru, ogrom, którego nie da się określić. Dopiero wtedy widzę realność, jak bardzo rzeczywistym, prawdziwym jest Twój dar. Ale widzę też, jak bardzo nasze serca są zamknięte niczego nie rozumiejąc.
Panie mój! Otwórz nasze serca, byśmy lepiej widzieli i rozumieli. Przecież Ty przyszedłeś na ziemię! Każde miejsce, gdzie stawiałeś swoje stopy uświęcone jest i do tej pory bije błogosławieństwem dla każdego, kto otwiera się na tę rzeczywistość – Twoją obecność. Każde miejsce Twego przebywania jest świętym. Och, Panie, przecież to dar dla każdego z nas! Najcudowniejszym, najbardziej niezwykłym darem jest Twój Krzyż, śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie. Boże mój, to wszystko dałeś człowiekowi! Ty – Bóg swemu marnemu stworzeniu! Ty – Wszechmoc, Ty – Samowystarczalny uczyniłeś to dla nas małych, ograniczonych, zniewolonych. To jeszcze nie wszystko. Dajesz nam codziennie całego Siebie pod Postacią Chleba i Wina. Boże! Każdy z nas może Ciebie przyjmować, spożywać, jednocząc się z Tobą w niebywały sposób. Ty duszom, które otwierają się na Twoją miłość dajesz Siebie, swoje Rany. Pozwalasz w nich zanurzać nasze dusze. Pozwalasz dotykać swoich Ran, czerpać z tych cudownych Zdrojów. Sprawiasz, że dusza może przylgnąć do Ciebie na Krzyżu. Panie mój, jak niepojęte są Twoje dary!
***
Wybacz nam, Jezu! Nic nie widzimy. Żyjemy tak, jakby jedyną rzeczywistością była ta, która posiada trzy wymiary – długość, szerokość, wysokość. Żyjemy tak, jakbyśmy mogli tylko doznawać tego, co można dotknąć, co można zbadać używając różnych narzędzi. Ty obdarzasz nas niezwykłymi darami, a my zajmujemy się tym, co jest śmieciem i co przemija. Wybacz nam, bo jesteśmy tak niewierni, tak nieposłuszni.
O, Panie, dałeś nam duszę, a poprzez nią niezwykłe możliwości obcowania z Tobą, niezwykłe możliwości otrzymywania Twojej łaski. Twoje przyjście na ziemię darem jest przecież nie tylko dla tych, którzy właśnie wtedy żyli, spotykali Ciebie. Niezwykłość daru Twojej miłości polega na tym, że każdy z nas – bez względu na to, w jakim czasie żyje – może być z Tobą, gdy chodzisz po ziemi, kiedy nauczasz, gdy przeżywasz swoją mękę. Ty każdą duszę zapraszasz właśnie do tych wydarzeń, do tych miejsc, bo wiesz, że one są naznaczone szczególną Twoją łaską.
Panie mój! Dary Twoje są niezwykłe. Człowiek nie ma pojęcia o nich. A nawet, jeśli o nich słyszy nie ma w sobie na tyle wiary, aby otworzyć się na nie i czerpać z Twego błogosławieństwa. Dlatego większość z nas, Boże, żyje tak, jak żyją krety – pod ziemią, w ciemnościach. Przez to życie w norach nasze oczy nie są dobrze wykształcone, dlatego jesteśmy ślepi na światło, o Panie mój. Nawet, jeśli zdarzy nam się wyjść z tej nory, nadal jesteśmy ślepi, jak krety.
Jezu, tylko Ty możesz zaradzić naszej ślepocie. Tylko Ty możesz zaradzić naszej niewierze. Tylko Ty! Wiedząc, jak bardzo kochasz człowieka, jak bardzo obdarowujesz człowieka z miłości, chcemy Ciebie uwielbiać, a poprzez to uwielbienie chcemy wypraszać łaskę przejrzenia dla wszystkich, abyśmy i my i inne dusze mogli widzieć i radować się Twoją miłością. Abyśmy mogli każdego dnia, świadomie otwierając się na Twoją obecność, czerpać ze źródła Twojego miłosierdzia. Abyśmy mogli każdego dnia oddawać Tobie chwałę poprzez otwieranie się na Twoją obecność. Pomóżcie nam Aniołowie, pomóżcie nam Święci, abyśmy wyśpiewali Bogu chwałę, cześć i uwielbienie. Włączcie nasze głosy, nasze śpiewy w wasze doskonałe uwielbienie.
***
Pragniemy, Panie, nieustannie Ciebie uwielbiać. Chcemy, by całe nasze życie było uwielbieniem Ciebie, by każda chwila należała do Ciebie, była wyrazem naszej miłości. Składamy samych siebie u stóp Twoich i prosimy, abyś nas pobłogosławił.