„Jak rozumieć nieustanny akt miłości
Pouczenia kierowane przez Jezusa do siostry Konsolaty, a dotyczące nieustannego aktu miłości, kładąc nacisk na jego przesłanie, nie pozwalają na popełnianie prostych błędów czy wypaczeń.
Byłoby na przykład błędem traktować ten akt jako prosty akt strzelisty, który należy częściej lub rzadziej recytować, stawiając go, być może, ponad inne. Nie ma w tym nic złego, ale nie odpowiadałoby to Bożym zamiarom. Jezus nie chciał podsuwać duszom nowego aktu strzelistego, ale wskazać im drogę duchową, która ułatwiłaby im życie miłości. Jeśli więc akt miłości ma być dla duszy drogą i życiem, wynika z tego, że przynajmniej jeśli chodzi o wysiłek woli, musi on być nieustanny, tak by stał się oddechem duszy.
Inną kwestią jest wyjaśnienie, jak należy rozumieć ciągłość aktu miłości w relacji do różnych codziennych zajęć i obowiązków każdego. Odpowiedź na takie pytanie mogła przyjść jedynie od samego Jezusa. W Wielką Sobotę 1934 roku, aby zachęcić siostrę Konsolatę do wiernego życia w miłości, Jezus obiecał jej swoją Boską pomoc i podsunął następującą praktyczną radę, mającą wartość dla wszystkich dusz:
Konsolato, tak jak wziąłem odpowiedzialność za twoje myśli i słowa, tak samo biorę odpowiedzialność za twój ustawiczny akt miłości. Zapamiętaj jednak sobie raz na zawsze, że kiedy rozmawiasz ze Mną, piszesz lub medytujesz, miłość trwa nadal. Uznaję go tak samo także wtedy, gdy serce w tych momentach musi milczeć.
Jest więc jasne, że nieustanny akt miłości w żadnej mierze nie przeszkadza życiu wspólnemu i zakonnemu osoby, która go praktykuje; nie jest ze szkodą dla innych praktyk pobożności; nie przeszkadza w wypełnianiu różnych codziennych obowiązków. Z drugiej zaś strony one nie przeszkadzają temu aktowi, jeśli tylko dusza zobowiąże się do kontynuowania swojej pieśni miłości, w miarę, jak pozwala jej na to natura tych obowiązków.”